Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna ręcznie przędziona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wełna ręcznie przędziona. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 czerwca 2016

Anioł Tilda i eko skarpetki

Zrobiłam swojego pierwszego aniołka :) Zrobiłam go w 100% ręcznie. 
Materiały zakupiłam w Ikei. Jak widać mam jeszcze kilka fajnych materiałów na kolejne zabawki lub inne przydasie. Dzisiejszy dzień spędziłam na robieniu kolejnego aniołka w wersji męskiej. 






Zrobiłam też skarpetki dla maluszka. Są wykonane z wełny ręcznie przędzonej w naturalnych kolorach runa owcy Merynos i BFL. Można powiedzieć, że są eko :) 


niedziela, 15 listopada 2015

Czapka

do kompletu zrobiona została od góry na drutach 3,0 (ściągacz 2,5). 8 oczek rozłożyłam na 4 druty i w co drugi rząd dodawałam 8 oczek (po pierwszym i przed ostatnim oczku z drutu x 4). I tak dodawałam aż było razem 120 oczek. Dalej dziergałam bez dodawania. Dorobiłam nauszniki i sznureczki. Tak spodobała mi się ta czapeczka idealnie pasująca, że zaczęłam kolejną znacznie cieplejszą z warkoczami. Ta z warkoczami robiona była na drutach 3,5, włóczką Kotek i została podszyta polarem. Na zimę jak znalazł :)



Na zimę mam też przygotowaną mega ciepłą czapkę dla młodej. Jest zrobiona ściągaczem, żeby nie spadała z głowy. Użyłam do niej specjalnie na tę okoliczność uprzędzonej nitki, połączenie angory i merynosa. 


Jeżeli już jestem w temacie czapek to muszę pokazać bardzo zaległe egzemplarze. Właśnie odkładam je do kartonika, bo są już za małe na moją córkę.
Wiosenne czapki zrobione z akrylu. Granatowa z Kocurka i resztki Baby Wool Batik Design Alize. 
Pomarańczowa z RH Baby. Film do wykonania czapki. Wzór natomiast znalazłam w necie gdzieś indziej ale mogę teraz tego znaleźć.


Czapka miś robiła furorę na osiedlu. Zrobiona z RH Bella (żółty kolor) i Kotka (czerwony kolor).



Myszka natomiast była chyba ulubioną czapeczką :) Zrobiona z RH Lisa (czarny) i Kotek (różowy kolor). Na kolejną wiosnę chyba też taką zrobię.




czwartek, 29 października 2015

pacynki i szaliczki

Pacynki powstały dla mojej córki a inspiracją do nich były filmy sztrykowanie na ekranie. Jest to postać Mikołaja i pomocnika oraz dziewczynki i chłopca. Teatrzyk już był i jakie było zdziwienie małej przy zabawie (oczywiście pozytywne). 


Pierwszy szalik powstał jakżeby inaczej dla młodej. Jest to lisek dziergany z Kotka Arelan na drutach 4,0. filmik



U tej samej kobiety na kanale YT jest film z szaliczkiem / apaszką, który musiałam mieć i koniec.
Wykonałam je z Himalaya Ultra Kasmir (niebieski), Puszek Arelan (różowy) i Angora Gold Alize (kolorowy). Dziergałam na drutach 3,5. Zrobiłam je szersze jak w filmiku żeby sobie je podwijać do środka (ok 30 oczek szerokości).
Wszystkie szaliczki dziergało się szybko i bardzo przyjemnie. Na wiosnę jak znalazł :)





Żeby nie było, że nic się nie dzieje na kołowrotku. Dzieje się, duży projekt z szarego merynosa.


czwartek, 12 czerwca 2014


Do stworzenia tego sweterka dla młodej zainspirowały mnie skarpetki Intensywnie kreatywnej te białe (muszę przyznać, że zrobiłam takie same ale o tym w innym poście). Tak, tak skarpetki. A raczej warkocz na tych skarpetkach mnie zainspirował. Troszkę zmodyfikowałam i jest sweterek z włóczki Bella Red Heart. Ostatnio często sięgam po tą włóczkę. Mam ją przetestowaną w warunkach ekstremalnych. Dzianinę piorę z całą resztą odzieży na 40 st. a następnie poddaję ją suszeniu w suszarce. Muszę przyznać, że suszenie daje dzianinie miękkość i puszystość o jaką nam chodzi gdy ubieramy w nią maluszki. Polecam serdecznie włóczkę Bella Red Heart. Ostatnio zakupiłam włóczkę Baby Red Heart. Zobaczymy jak ona przejdzie moje mega testy.






Na jesień natomiast dla malutkiej mam sweterek zrobiony z ręcznie przędzionej wełny (merynos oraz BFL). Myślę, że na początek jesieni będzie idealny nawet na spacerki. Skarpetki natomiast były używane praktycznie od jej urodzenia. Oczywiście zakładane na śpioszki. Nic jej nie przeszkadzało a nóżki miała zawsze cieplutkie :) Muszę wydziergać dla niej kolejne skarpetki, troszkę większe, bo panna przecież rośnie niemiłosiernie szybko.




wtorek, 6 maja 2014

skarpetki z alpaki

były prezenem pod choinkę dla mojej drugiej połowy. Wełna ręcznie przędziona z alpaki. Czesanka z alpaki kupiona w Polsce u hodowców tychrze pięknych zwięrząt. Tak, tak cudze chwalimy swego nie znamy. Od pewnego czasu staram się wyszukiwać perełki na naszym krajowym rynku. Jak do tej pory jest ich niewielu ale zawsze to swoje. 
Skarpetki robione od palców. Metody tej nauczyłam się dzięki Intensywnie Kreatywnej, która jest mistrzynią w nauczaniu. Odzienie jest cieplutkie i milutkie a do tego 100% naturalne.


niedziela, 7 kwietnia 2013

Czapka

powstała na ukojenie moich smutków po ostatnim nieudanym szaliczku. Jest wykonana z włóczki, o której pisałam wcześniej.


Połączenie alpaki w 3 naturalnych kolorach, angory i jedwabiu dało jak dla mnie cudownie miękką i delikatną nitkę. Nitka połączona metodą navojo (dla tych co nie wiedzą o czym mówię filmik na dole).




Głowogrzejec powstał na szydełku z półsłupków na dole i słupków powyżej uszu. Półsłupki w tej dzianinie  wyglądają trochę jak utkane, co bardzo mi się podoba :)




 Przede mna kolejne wyzwania. Książka otrzymana w prezencie wiosennym ma kilka wzorów, które mam zamiar wprowadzić do swojej szafy. Kto wie może nawet uda się wprowadzić coś innego do szały męża (nad tym pracuję).
Na chwilę obecną zrobiłam kilka próbek. Do konkursu startowała wełna Falkland, Shetland, Merino Superwashed. Po zrobieniu nitki połączyłam ją metodą navojo oraz dwie nitki w jedną. Z kilku ostatecznych nitek udziergałam po kawałku warkocza otoczonego wzorem ryżu, wyprałam i zostawiłam do wyschnięcia. Komisja wyborcza składała się z mojej osoby oraz dla potwierdzenia osoby męża, który jest coraz bardziej pomocny w konsultacjach :)
Wybór padł na  Merino Superwashed (zdjęcie na dole).Po praniu dzianina rozpuchła się i wypełniła pięknie przestrzeń ryżowego wzory, na czym bardzo mi zależało.  




niedziela, 24 marca 2013

nupp kom w singlu mówimy nie

Dlaczego? Ano dlatego, że po namoczeniu nitka robi sobie co chce. Nie wystarczy jej wcześniej "wyprostowanie" aby zabić energię. Ona sobie i tak wie lepiej czego od niej chcemy :) Dobrze, że zrobiłam tylko szaliczek a nie cały szal. Bez namacznia byłam zachwycona nupeczkami (tymi wystającymi bąbelkami na dzianinie). Układały się znakomicie, co zachęciło mnie do doszycia na końcach szala ozdobnych wykończeń. A tu taki klops. Nuppki zakręcają się zamiast siedzieć prosto. Z daleka wygląda ok dlatego i tak będzie szaliczek noszony. Ale, ale nie tylko nupp kami dziewiarka żyje. Do koronek singiel z 
wełny Polwarth jest wyśmienity. Pokazuje idealnie koronkowy wzór, dobrze się naciąga a sama dzianina jest przyjemna w dzierganiu i noszeniu. Do nupp ków kolejne nitki będę natomiast robiła 2 ply (połączone 2 nitki) żeby zabić trochę zbędnej energi.
A tak przy okazji czy wiecie, ze maszyny dziewiarskie nie potrafia zrobić nupków? I takim oto sposobem mozemy być pewne, że jak coś jest z nupkami to jest ręcznie wykonane.
Na dole pokazuję o co mi chodzi z tymi nupkami.


tak nupki wyglądały przed praniem

a tak po praniu

ale wzór będzie ponownie z wełenką 2 ply :)


niedziela, 17 marca 2013

Zaległości z lutego

 
Dawno mnie nie było ale to nie znaczy, że nic nie robiłam.
Na pierwszy rzut zakończyłam nitkę angora z jedwabiem. Połączenie przemiłe ale niestety będzie musiało poczekać na swoją kolej w dzierganiu, bo na nich korek się utworzył. Mam rozpoczęte 4 rzeczy w tym sweterek ze stycznia doczekał się jednego rękawka ¾. Kolejny sweterek czeka na 2 rękawki (ale raczej sweterek na zimę). Chusta czeka na ozdobne zakończenie, które trochę zajmie, bo są tam nupki (bąbelki estońskie). Oczywiście szal z ostatnio zakupionej książki jest rozpoczęty i w połowie pozostawiony, bo oczywiście naszła mnie wena na coś. Tym czymś jest kolejny szalik estoński (wzór z książki The Haapsalu Shawl) z pojedynczej nitki wełny Polwarth przędzionej metodą Margaret Stove. Jestem zaskoczona wełną, która w splocie navojo już mi się nie podoba. W singlu natomiast jest zwarta, nie puszy się i bardzo dobrze się ją przędzie. Na pewno do niej wrócę i sprawdzę jak się ją farbuje. Z bardziej zwariowanych rzeczy, to udało mi się uprząść:
a) jakieś 80 g alpaki w 3 kolorach z jedwabiem i angorą,
b) singla z odjechanymi kolorami zblendowanymi na czesakach,
c) muszelki i inne sploty art yarn z tych samych kolorów co wcześniejszy singiel.

na dole angora z jedwabiem 50/50

alpaka w 3 kolorach z jedwabiem i angorą

kolorki na wiosnę w 2 odsłonach singiel oraz art yarn

estońskie klimaty wciągają. Singiel z wełny Polwarth 1650 m / 100g 



sobota, 19 stycznia 2013

Echo Flower Shawl

wzór do ściągnięcia na ravelry. Pisałam już o robieniu go razem z Intensywnie Kreatywną. Wczoraj został wykończony, namoczony w kąpielach relaksacyjnych i naciągnięty. Jestem zachwycona tym szalem. Myślę, że na jednym się nie skończy :) W robocie jest wspaniały, bo ma w sobie dużo oczek nad, którymi trzeba się skupić. Dumna również jestem z mojej ręcznie uprzędzionej wełenki . Jest do takiego dziergania idealna. Do tego jest niebiańsko miła, po namoczeniu w kąpieli i wmasowaniu w końcowy wyrób troszkę odżywki. A teraz będą zdjęcia :) 












czwartek, 17 stycznia 2013

Próbki

to najważniejsza sprawa przy planowaniu. Podobnie jak w szyciu przy dzierganiu nowego projektu musimy zrobić sobie „wykrój”. Gdy już mamy w głowie pomysł na kolejny projekt należy:
  1. dopasować odpowiedni materiał. Ile razy zdarzyło się, że zakupiona czy też własna włóczka nie spełnia oczekiwań do danego projektu? Dość często. Tak było dopóki nie rozpoczęłam planować wszystkiego od podstaw. A żeby wykonać malutką próbkę do naszego projektu wystarczy kilka metrów wełenki, o taki jak na zdjęciu :)





    2. wykonać próbę ściegu gładkiego oraz wzoru jaki chcemy mieć w dzianinie. Wszystkie informacje        natomiast należy koniecznie umieścić na kartce przy próbie (ja je wkładam do albumu na zdjęcia gdybym   chciała w przyszłości z nich skorzystać).



To chyba wszystko jeśli chodzi o próbki. Jeżeli uznamy, że efekt jest tym czego szukamy to świetnie. Jeśli natomiast widzimy, że przy tej włóczce projekt się nie uda, nie brnijmy dalej w przędzeniu kolejnych metrów na szpulki kołowrotka.
Oczywiście, to że dana włóczka nie pasuje nam do wymyślonego przez siebie projektu, nie oznacza, że nie sprawdzi się do dziergania innej dzianiny.
Jeszcze jedno na marginesie. Jeżeli w próbce się pomylimy, to nie ma to dużego znaczenia. Chodzi raczej o całokształt. Czyli czy wzór będzie widoczny przy tej włóczce oraz o wyliczenia do właściwego projektu.

Moim pomysłem na kolejny „udzierg” jest szal estoński z włóczki ręcznie przędzionej na druty 2,5. Jest to połączenie angory (taki milutki króliczek) z jedwabiem. Jest to kolejna moja ulubiona włóczka. Jeszcze do tej pory nie dotykałam tak delikatnego materiału. Muszę w ty miejscu rozczarować osoby, które zakupują sweterki lub włóczki z angorą. To co kupujemy nijak ma się do tego co właśnie wyszło z mojego kołowrotka. Dodatek akrylu, poliamidu i innych cudeniek we włóczkach z angorą robią z niej sztywne coś, a przecież króliczek w dotyku jest jak puszek. I taki właśnie będzie szal, który sobie wymyśliłam „puszek”.

Sweterek robi się nadal. Dostał nawet plecki i kawałek rękawka. Szal wspólnie robiony jest na wykończeniu. W weekend powinien zejść z drutów do kąpieli, na rozprostowanie nóżek :)

niedziela, 6 stycznia 2013

W styczniu


 mam nadzieję, że skończę już rozpoczęty, najprostszy sweterek. Jest on oczywiście robiony z własnej włóczki baby alpaka/ merynos 50/50 w naturalnych odcieniach włókna (beż i biały). Połączenie dla mnie bardzo przyjazne ze względu na elastyczność jaką daje merynos oraz miły dotyk jedwabiu jaki daje alpaka. Włóczka jest połączona z 2 nitek na druty 2,5. 



  
Kolejnym wyzwaniem na styczeń jest chusta robiony wspólnie z przewodnikiem Intensywnie Kreatywną klik. Na szal uprzędłam merynosa Superwashed 23 mic. 3 cieniutkie niteczki połączone w 1 aby nitka była okrągła i miała odpowiednią sprężystość (tak żeby nie było problemu z jej późniejszym zblokowaniem). Wyszła cieniutka niteczka na druty 2,5.
W przypadku tej nitki przydała się leniwa kaśka, którą dostałam pod choinkę :) Nie bawiłam się z przewijanie, pranie i znowu przewijanie w kłębek. Zaczęłam szal nitką prosto z kaśki. W związku z tym, że jest to wełna Superwashed, nie obawiam się o sfilcowanie przy praniu końcowego produktu. Po zakończeniu chusty może nawet pokuszę się o jej pofarbowanie (zobaczymy). Jak na chwilę obecną jestem po 5 powtórzeniu i jestem bardzo zadowolona z osiągnięć :)




merynos 3 ply, druty 2,5