poniedziałek, 12 maja 2014

moje narzędzia do dziergania

 Ostatnio u Intensywnie Kreatywnej pojawił się temat drutów do dziergania. Moja kolekcja jest dość spora (tak mi się wydaje). Podzieliłam swoje druty i szydełka (bo przecież też szydełkuję) na kilka kategorii.


1. Szydełka.
Tych mam najmniej, bez powtarzających się numeracji. Za to są różnych firm. Jadąc do lewej Tulip zakupione jako pierwsze. Jest wykorzystywane z powodzeniem do robienia serwetek z kordonka. Kolejne jest Pony (chyba najmniej przeze mnie lubiane). Szydełko jest cienkie i wygina się.
Trzecie w kolejności jest Knit Pro,ostatnio przeze mnie zakupione i przyjęte do grona ulubionych. Podobnie ma się sprawa w przypadku następnych ze zdjęcia  szydełek (nie pamiętam producenta tego zielonego) oraz Prym. Dlaczego te szydełka sobie ukochałam. Mają rączkę, samo szydełko jest śliskie przez co robota szybko idzie oraz mają dobrze zakończoną końcówkę co pozwala na precyzyjne wbicie się w słupki.
Pozostałe to szydełka plastikowe w większych rozmiarach, przez co są mniej używane.



2. Druty skarpetkowe.
Używane nie tylko do skarpetek. Dziergam nimi czapki, rękawiczki, wykorzystuje przy warkoczach oraz do robienia szali estońskich (przy czym trzeba na końcu drutu zabezpieczyć oczka np.wtykając na drut koralik).
Pierwsze na zdjęciu, od lewej są małe rozmiarówki addi. Może i pięknie wyglądają ale są bardzo ciężkie i zimne. Jeszcze z nich nie korzystałam. Kolejne to bambusowe SKC. Bardzo je lubię, bo są leciutkie, odpowiednio ostre i nie haczą włóczki. Uwaga przy małych rozmiarach. Mi przy 2,0 drut rozmnożył się na 2. Jako ostatnie na zdjęciu widnieją Pony, kolejne ulubione (zakupione jako pierwsze). Z drutów tych nic się nie wyślizguje i są nie do zdarcia :)




3. Druty na żyłce i proste.

Zaczynając od lewej (jak zawsze). Najgorsze druty jakie posiadam. Żyłka twarda, zero plastyczności i niemoc przy niej mnie ogarnia. Kolejne to Perle, których żyłka też mnie nie zachwyca ale da się na nich pracować. Trzecie w kolejności to bambusowe, których żyłkę nakłada się na końcówki drutów. Przy dużych rozmiarach jest ok ale przy małych bałabym się wypadania tej żyłki. Dodatkowo przy długiej pracy bolą mnie opuszki palców! Pony to kolejne druty ze zdjęcia, które są właściwie w porządku, często na nich robię ale przy małych udziergach typu skarpetki żyłka nie jest mocno współpracująca. Na dole i w torebce, druty proste. A jakże dziewiarka bez prostych drutów ma być? Oczywiście, że nie. Na takich drutach jak większość z nas uczyłam się robić szalik :)




Grube drewniane druty wykonane własnoręcznie do wełny iście artystycznej, przędzonej na kołowrotku przez osobiste ręce. Na nich powstał np. taki oto szaliczko - narzutka.



4. Kategoria drutów lux.

Knit Pro z odkręcaną żyłką (na nich się skupię najbardziej). Szukając drutów "idealnych" czytałam opinie dziewiarek o różnych firmach. Padło na zakup KP, bo są przecież takie superowe, bo można sobie odkręcać, przykręcać i cena nie odstrasza. I co? Wszystko szło fajnie, do momentu gdy pewnego dnia poszło łączenie żyłka - końcówka. Jakie mnie ogarnęło wpienienie, bo żyłka była nowiutka. Od tej pory nie mam zaufania do odkręcano - przykręcanych drutów. No ale człowiek uczy się na błędach i co robię dalej. Kupuje druty z żyłką przytwierdzoną na stałe o różnych długościach tejże żyłki i... oczywiście kolejne do łączenia drewniane i akrylowe (bo przecież takie cudne są). Oj, uczy się uczy...
Przykręcane druty KP mają też wadę dość częstego odkręcania się. Jak już się co nieco odkręci, to zawsze ale to zawsze musi się tam znaleźć oczko, które trzeba wydłubać.
Drewniane kupiłam dla frajdy, bo ładne ale .... wolno się na nich robi i tylko jasnymi kolorami, bo same w sobie są już ciemne a jak przyjdzie ciemna włóczka to ja wymiękam.
Akrylowe. Oj, to jest cudeńko ale.... nie dla mnie. Zrobiłam na nich 1 chustę i miałam wrażenie jakbym robiła na plastikowych laseczkach na choinkę. Fakt, że oczka się nigdzie nie wybierały dalej jak na kolejny drut ale jak dla mnie nie było tutaj tej magii dziergania.
Uwaga na małe rozmiary drewnianych KP. Jak wzięłam w rękę rozmiar 2,0 to myślałam, że od samego trzymania się połamią.
Na zdjęciu są też druty Addi (jedyne jakie mam), do których absolutnie nie mam żadnych ale. Może gdyby były łączone z żyłką, to by coś się znalazło (nie posiadam).



Podsumowując.
Najczęściej używam KP metalowych łączonych z żyłką na stałe i skarpetkowych bambusowych (lubię jak o siebie stukają). Nie stronię też od skarpetkowych Pony, bo też fajnie hałasują. Po Addi sięgam rzadko bo mały rozmiar 2,5.
Ulubione szydełka natomiast to te z rączką.

Mam nadzieję, że komuś przyda się ten wpis.

wtorek, 6 maja 2014

skarpetki z alpaki

były prezenem pod choinkę dla mojej drugiej połowy. Wełna ręcznie przędziona z alpaki. Czesanka z alpaki kupiona w Polsce u hodowców tychrze pięknych zwięrząt. Tak, tak cudze chwalimy swego nie znamy. Od pewnego czasu staram się wyszukiwać perełki na naszym krajowym rynku. Jak do tej pory jest ich niewielu ale zawsze to swoje. 
Skarpetki robione od palców. Metody tej nauczyłam się dzięki Intensywnie Kreatywnej, która jest mistrzynią w nauczaniu. Odzienie jest cieplutkie i milutkie a do tego 100% naturalne.


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

nowa sukienka i dodatki

Zacznę od opaski i bucików, które powstały znacznie szybciej jak sukieneczka. Zrobione są z włóczki kotek. Opaska jest jeszcze trochę za luźna ale za miesiąc powinna być ok.



Sukieneczka powstała na wzór wcześniej przeze mnie wykonanej. Tym razem bez zapięcia. Włóczka to Baby Wool Batik Design BD 3566. Włóczka miłą w robocie zobaczymy jak będzie w noszeniu.
Buciki powstały gdy mała była jeszcze w brzuchu. Włóczka akrylowa Bella.




piątek, 28 marca 2014

Sukieneczka

prezentuje się następująco.




Wzór bardzo przyjemny w robocie. Robiłam na 6 m-czne dziecko. Moja mała ma 3 miesiące a sukienka jest na nią dobra. Czy amerykańskie dzieci są innych rozmiarów, czy to moja dziewczyneczka jest sporaśna? Tak po prawdzie to moja malutka jest długa po mamusi i tatusiu. Muszę o tym pamiętać robiąc kolejne udziergi :)

wtorek, 18 marca 2014

na szydełku

Dzieje się mini sukienka zgodnie z wzorem red hear
Dla ułatwienia jest też filmik youtube.





Wełenka bella red heart miętowa
Szydłko 4


poniedziałek, 30 września 2013

Małe a cieszy :)

Dziś będą zdjęcia.

Sukieneczka powstała jeszcze wtedy gdy nie wiedziałam kto ukrywa się w moim brzuszku. Iście szatański pomysł ale okazuje się, że intuicja kobieca działa. Sukieneczka w wersjii grzecznej i bardziej luźnej.



Ostatnio sukieneczka zeszła z drutów. Bardzo grzeczna. Czapeczka i buciki powstały wcześniej.
 A tu komplecik z serii zima nam nie straszna. Czapeczka wykonana na szydełku wydawała mi się za "dziurawa" dlatego od spodu ma wykonaną ala podszewkę na drutach z tej samej włóczki.


 I kolejny komplecik z serii zima nam nie straszna.
 Muszę się przyznać, że były jeszcze zrobione kapciuszki i skarpetki z wełny ale niechcący je ufilcowałam. Fioletowa sukieneczka jest z bawełny, reszta to akryl, który można prać w pralce i nic się z nim nie dzieje.

środa, 14 sierpnia 2013

Chusty

W czasie gdy nie pisałam powstało kilka udziergów. Na początek chusty. Pierwsza powstała z bawełny włóczka Miss Batik (2 szt.), wzór pochodzi z książki Knittted Lace of Estonia. We wzorze jest jeszcze obwódka, na którą nie starczyło mi już włóczki. Kolory chusty typowo wakacyjne :)





Kolejna chusta powstała z wzoru już wcześniej przeze mnie wykorzystanego VLAD Tammy Bailey, włóczka Diament, producent Opus; skład: 80% angora, 20% akryl; 100g + 2 ostatnie rządki z kolejnego motka. Chusta przyda się na początek jesieni, gdyż jest ciepła i miła w dotyku. Nie jestem przekonana co do angory w jej składzie. Jest to raczej moher a nie angora z królika. I tu znowu klient jest wprowadzony w błąd. Często w składzie włóczek jest wpisane angora a to dlatego, że istnieje koza angorska ale ona daje nam moher. Ale czego się można spodziewać, jeśli dla producenta przędzy w Polsce wełno to akryl. Śmiech na sali. Takim oto sposobem na metkach mamy 100% wełny a defakto jest to akryl.



Dodatkowo ukończony sweterek (alpaka/merynos 50/50), który obecnie jest dla mnie za ciasny. Musi poczekać na swoją odsłonę :)